Plan produkcji faworków i chrustu dwa tygodnie przed świętami
Dwa tygodnie przed świętami to moment, w którym wiele osób wpada w panikę i zaczyna smażyć faworki na zapas, a potem narzeka na ich czerstwiejącą strukturę. Tymczasem kluczem nie jest pośpiech, lecz rozłożenie pracy na etapy. Ciasto na faworki i chrust można przygotować z wyprzedzeniem, ale trzeba wiedzieć, które czynności faktycznie wytrzymają w lodówce, a które lepiej zostawić na ostatnią chwilę. Warto skorzystać z porad, co przygotować wcześniej, by uniknąć typowych błędów, takich jak rozwarstwianie się ciasta czy utrata chrupkości.
Podstawą jest ciasto. Można je zagnieść nawet dziesięć dni przed świętami, owinąć ściśle folią i trzymać w najchłodniejszej części lodówki. Ważne, by nie zawierało zbyt dużo tłuszczu – inaczej po rozmrożeniu stanie się lepkie i trudne do rozwałkowania. Zamiast smażyć od razu, lepiej podzielić je na porcje i zamrozić. W dniu smażenia wystarczy przełożyć porcję do lodówki na noc, a rano rozwałkować na grubość około dwóch milimetrów. Ciasto rozwałkowane i pocięte w paski również można zamrozić, ale wtedy trzeba je przesypać mąką, żeby się nie posklejało.
Smażenie to etap, którego nie da się przesunąć w czasie bez straty na jakości. Faworki i chrust najlepiej smakują w dniu przygotowania lub najpóźniej następnego dnia. Jeśli chcesz mieć je świeże na wigilijnym stole, usmaż je dzień przed świętami. Możesz wcześniej przygotować jedynie tłuszcz do smażenia – smalec lub olej z dodatkiem spirytusu, który zapobiega wchłanianiu zbyt dużej ilości tłuszczu. Po usmażeniu odsącz faworki na papierowym ręczniku i przechowuj w szczelnie zamkniętym pojemniku, przekładając warstwy papierem do pieczenia. Posypywanie cukrem pudrem zostaw na moment podania, bo cukier rozpuści się pod wpływem wilgoci.
Planowanie produkcji na dwa tygodnie przed świętami wymaga przede wszystkim zdrowego rozsądku. Nie wszystko da się zamrozić i odgrzać bez utraty smaku – faworki są tego najlepszym przykładem. Zamiast produkować je na zapas, lepiej zrobić mniejsze partie w dwóch turach: pierwszą na tydzień przed świętami do testowania, drugą na dwa dni przed. Dzięki temu unikniesz sytuacji, w której na stole lądują twarde i jałowe ciasteczka. Świeżość i chrupkość to znaki firmowe faworków, więc nie warto ich poświęcać w imię oszczędności czasu.